Moje ulubione stworki czyli króliczki Tilda. Uwielbiam je szyć, choć niestety ich stworzenie jest bardzo czasochłonne. W ostatnim czasie powstały trzy ;) Zapraszam do oglądnięcia pierwszego z nich - Króliczki Zosi!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie w końcu zawitała zima ;) Dziś nawet poszyły w ruch sanki i zaczęły się pierwsze zabawy na śniegu. Oby ten stan utrzymał się jak najdłużej.
Jeśli chodzi o bloga to niestety mam pewne zaległości, ale jednym z postanowień noworocznych jest bywanie tu częściej no i oczywiście regularne zaglądanie do Was!
A więc zaczynam nowy rok na blogu od pokazania poduszki, którą wykonałam jeszcze przed Świętami. Całość uszyta z surówki bawełnianej, zamykana na zamek. Ozdobą jest serce z przyszytych ręcznie guzików z mojej ogromnej "guziczkowej kolekcji". Musze przyznać, iż dopasowanie kolorów i rozmiarów guzików a później ich przyszycie było nie lada wyzwaniem i spędziłam nad tym zadaniem kilka wieczorów. Najważniejsze, iż z efektu jestem bardzo zadowolona.
Dzisiaj znów moje ulubione zwierzątko ;) Kotek, bo o nim mowa, opuścił już moje mieszkanie i powędrował do przychodni dla zwierzątek ;) Będzie tam pocieszał podopiecznych i dodawał im otuchy!
Siedząc dziś w pracy, zrobiłam listę zamówionych rzeczy, które powinnam wykonać (jak najszybciej). Kilka kocyków, maskotkę, dwa zestawy poszewek, króliczka... ;) Tak z moich obliczeń wynika, że może wyrobię się do lutego. A gdzie tu jeszcze znaleźć czas na dekoracje bożonarodzeniowe... ;(
Mam nadzieję, że nie znudzą się Wam moje sierściuchy... ;
Wiem, że jakość zdjęć nie powala na kolana ;/ ale musicie zrozumieć, że o godzinie 5.30 kot oraz jego właścicielka woleliby być w zupełnie innym miejscu... ;)
Dla zainteresowanych: kotek powstał z wykroju znalezionego w sieci, niestety aktualnie nie mogę go namierzyć. Gdyby ktoś z Was był zainteresowany uszyciem sierściucha stanę na głowie, aby go odszukać.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że zaglądacie ;)
W ostatnim czasie udało mi się uszyć maskotkę, którą już
jakiś czas temu prezentowałam na blogu. Tym razem zdecydowałam, iż pokaże jak
można samemu uszyć sobie Stworka Przytulaczka. Podobną maskotkę widziałam kiedyś na
zdjęciu w sieci, ale nie mogę znaleźć do niej linka. Tak więc chcę zaznaczyć,
iż pomysł nie jest w 100 % mój ;)
A teraz dla chętnych
kilka zdjęć z "produkcji" Stworka ;)
Tym razem maskotka
uszyta jest z polaru. Dwie warstwy materiału składamy prawymi stronami, a na
lewej rysujemy linię cięcia (Nie mam gotowego szablonu, więc rysuję "na
oko")
Twarz będzie stanowić owalny
kawałek materiału, który przyszywamy do prawej strony naszej maskotki, dość
gęstym ściegiem zygzakowym.
Oczka powstaną z
filcu, który również przyszywam na maszynie ściegiem zygzakowym. Łapki i uszka
dwukolorowe, z przodu kropki z tyłu biały polarek. Usztywnienie wewnątrz łapek
i uszek stanowi podwójna ocieplina.
Składamy wszystko
następująco: dwie warstwy ociepliny, prawa strona kropek i do niej prawą stroną
układamy polarka. Całość spinamy i zszywamy ze sobą.
Po zszyciu, odcinamy nadmiar tkaniny za ściegiem, wywracamy na prawą stronę i całość prasujemy.
Oczka i nosek powstały z guzików, usta i rzęsy wyszyte na maszynie ściegiem zygzakiem.
Całość spinamy szpilkami w poniższy
sposób, z boku można dodać metkę. Następnie przykrywamy drugim kawałkiem
materiału, tak aby dwie prawe strony tkaniny polarowej łączyły się ze
sobą.
Całość zszywamy, zostawiając na
dole miejsce na wypchanie maskotki. Uszka i rączki można przeszyć podwójnie.
Po wywróceniu na prawą stronę, delikatnie prasujemy i wypychamy, całość zszywamy.
I tak naprawdę to tyle.
Zachęcam do stworzenia sobie takiej maskotki.
A teraz gotowy Stworek. Jest dość duży, wymiary to ok. 35 cm
x 37 cm, grubość ok. 15 cm.
Wszystkie zdjęcia oraz teksty prezentowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że zaznaczam inaczej), w związku z czym podlegają ochronie prawnej zgodnie z Ustawą z dnia 04 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. z 2000r. Nr 80, poz. 904, z późn. zm.) Nie wyrażam zgody na ich powielanie, kopiowanie i przetwarzanie.